Świętokrzyskie żelazo

W okresie od I wieku p.n.e. do IV wieku n.e. u podnóża Gór Świętokrzyskich istniało jedno z największych zagłębi metalurgicznych w Europie. Żelazo wytapiano tu w dymarkach, czyli w jednorazowych piecach wykpionych z chrustu i gliny, które po zakończeniu wytopu rozbijano, aby dostać się do półpłynnego żelaza. Archeolodzy twierdzą, że w ciągu istnienia zagłębia świętokrzyskiego dokonano około 1 miliona wytopów, z których każdy dostarczył około 15 kilogramów żelaza. Nie wiadomo, jak wykorzystywano tę ilość surowca, gdyż ówczesny mężczyzna, rolnik lub wojownik, zużywał go przez całe życie nie więcej niż 20 kilogramów (kobieta zużywała jeszcze mniej żelaza). Świętokrzyskie żelazo prawdopodobnie sprzedawano na teren imperium rzymskiego. W zamian sprowadzano wyroby rzymskich rzemieślników, które archeolodzy znajdują w grobach starszyzny plemiennej na terenie Polski. Być może surowiec i wykonaną z niego broń kupowali także barbarzyńcy, mieszkający wówczas na naszych oraz sąsiednich ziemiach (głównie plemiona germańskie). Broń potrzebna im była do najazdów na Rzymian, których państwo rozbili ostatecznie w V wieku n.e. W Nowej Słupi, wsi położonej u stóp Łysej Góry (gdzie znajdowało się pogańskie sanktuarium), w każdą drugą sobotę i niedzielę września odbywa się festyn archeologiczny, którego główną atrakcją są pokazy wytopu żelaza według technik starożytnych.


Oferty tanich wczasów w Egipcie